Zbawienie w wyższym wymiarze
Co by było gdyby fizyka teoretyczna udowodniła, że istnieje życie po śmierci?
Nie do końca "życie", bardziej "kolejny etap istnienia".
A zresztą, może właśnie "życie"?
Gdyby okazało się, że po śmierci człowiek - w jakiś sposób - wchodzi w wyższy wymiar, to nie byłby już istotą uzależnioną od czterech wymiarów (licząc z czasem).
Wtedy dla ludzi wciąż tutaj żyjących byłby niczym postać magiczna - mógłby czynić najdziwniejsze cuda. Oto przechodziłby przez ściany budynków, mógł dotknąć wnętrza każdego ciała bez rozkrajania go, umiałby nagle znikać i się pojawiać i na dodatek zmieniać swój wygląd...
Te możliwości trochę przypominają świętych, aniołów, albo nawet i samego Pana Jezusa.
Jak jednak przejście w wyższy wymiar mogłoby je zapewnić?
Dla zrozumienia tego zagadnienia przejdźmy o wymiar niżej.
Wyobraźmy sobie, że jesteśmy istotami dwuwymiarowymi (nie licząc czasu), zupełnie płaskimi. Nasze całe życie, egzystancja, ruch odbywa się w konkretnej płaszczyźnie. Oznacza to, że również widzimy tylko to co jest na naszej płaszczyźnie życia.
Jeśli pojawiłaby się w naszym świecie istota trójwymiarowa, to moglibyśmy ją widzieć tylko w konkretnych przekrojach (jako dwuwymiarową). To dawałoby możliwość widzenia jej inaczej, w zależności jak byłaby ustawiona względem naszej plaszczyzny.
Zobaczmy to na poniższych obrazkach:
Płaszczyzna (pomarańczowa) może przecinać stożek, tak, że ich częścią wspólną jest różowa elipsa:
Płaszczyzna może mieć ze stożkiem wspólną jego podstawę:
Pokazaliśmy, że gdyby istota dwuwymiarowa patrzyła na stożek, to widziałaby różne figury w zależności od położenia stożka (na obrazkach powyżej są to elipsa, koło, punkt i odcinek).
Dlatego właśnie gdybyśmy byli istotami dwuwymiarowymi, to istoty trójwymiarowe mogłyby w niewyjaśniony dla nas sposób zmieniać kształt.
Możliwość wchodzenia do wnętrz wszelkich obiektów wyjaśnia fakt, że w wymiarze wyższym możemy być "nad" obiektem i niejako z "góry" do niego wejść.
Do przejścia w wyższy wymiar potrzeba ogromnej ilości energii.
Wyobraźmy sobie, że nagle fizycy teoretyczni wykazali, że wytworzenie takiej energii i takowe przejście jest to możliwe.
Jeśli udowodniliby, że do takiej zmiany dochodzi po śmierci, to mamy tylko krok do dowodu na istnienie Nieba.
Wtedy nie byłoby już wiary, a tylko wiedza.
Być może, to nie księża z ambon, ale naukowcy tłumaczyliby ludziom jak mają żyć, aby móc wyzwolić odpowiednią ilość energii do zbawienia wiecznego (przedostania się w czwarty wymiar). Może okazałoby się, że miłosierdzie, wyzbycie się siebie i przywiązania do wszystkiego poza Bogiem (Największą Miłością) jest niezbędne, aby pokonać tą drogę.
Może obciążenie się złymi postępkami, zawiścią, nienawiścią, złością i pożądliwością sprawia, że człowiek jest zbyt obciążony, aby mógł wytworzyć ową energia i dlatego przechodzi w inny, jakiś smutny obszar, zwany Piekłem.
Chrześcijaństwo mówi, że po ponownym przyjściu Pana Jezusa na świat nastąpi zmartwychwstanie wszystkich ludzi, sąd ostateczny i nastanie nowe królestwo. Wtedy ludzie zbawieni będą odmienieni.
Odmienieni, czyli jacy?
Może właśnie dlatego, że w wyższym wymiarze, a zatem doskonalsi od wcześniejszych?
/ Kraków, 3.11.2023
Komentarze
Prześlij komentarz